Artel

Czołówka

Tytuł oryg.:
Artel
Rodzaj:
Film dokumentalny
Kraj produkcji:
Rosja
Rok produkcji:
2006
Reżyseria:
Siergiej Łoźnica
Operator:
Siergiej Michalczuk
Czas trwania:
30 min.

Opis filmu

Skuta lodem, surowa rosyjska północ, okolice Morza Białego. Wsie, w których wszystko jest z drewna – taniej, cieplej i surowca dostatek. Grupa mężczyzn szykuje się do połowów. W milczeniu cerują sieci, spalinowymi piłami rozcinają lód, aby dostać się do ryb. To miejscami czysty dokument etnograficzny, pozbawiony cienia komentarza, przywodzący na myśl pamiętnego "Człowieka z Aran" Roberta Flaherty’ego – obrazu z życia irlandzkich rybaków, od setek lat żyjących w niezmieniony sposób. Rybacy Łoźnicy, sportretowani zaledwie siedem lat temu, żyją jak bohaterowie filmów Flaherty’ego sprzed dziesięcioleci – skupieni na fizycznej pracy, niezmiennie wykonują te same, proste czynności. Cywilizacja jest tu tylko dodatkiem – powiązane drutem płoty, niemrawe motorówki, chałupy chylące się ze starości ku ziemi. To nie jest masowa hodowla w sztucznie zarybionych stawach. Tu, aby wywabić rybę na powierzchnię trzeba srogo się natrudzić – jednym z narzędzi pracy rybaków są długie i ciężkie drągi wsuwane nieśpiesznie pod lód…

W kontemplacyjnych kadrach człowiek północy jest tylko częścią natury. Bezkresne przestrzenie, pozbawione jakichkolwiek znaków, przeszkód, o które mógłby się oprzeć ludzki umysł, przypominają krajobrazy z prozy Mariusza Wilka, który upatruje odwiecznego piękna w prostych, powtarzalnych gestach, zaprzeczeniu pędowi cywilizacji, byciu-w-świecie. Łoźnica pozwala nam delektować się pustką i zgłębiać fenomen Północy, która była kolebką szamanizmu, czyli początków religii. Nieskończona biel, samotność, pustka, a także… brak witamin u wielu mieszkańców wywołują stany uniesienia. Wilk twierdzi, że na północy psychika człowieka jest wystawiona na bezpośrednie działanie kosmosu. W zaludniających ekran postaciach próżno szukać odstręczających cech współczesnego homo sovieticusa. Z ich ruchów, oszczędnie rzucanych słów, bije godność i poczucie sensu wykonywanej pracy. Finał, pozbawiony taniej metafizyki, to niemal pogańska pochwała sił natury – wiecznie odradzającej się i nieoglądającej na człowieka, który w jej wszechświecie jest tylko ledwie dostrzegalnym gościem.

Oceń film




Galeria