Ken Loach | Retrospektywa

14.11.2023

"Zawsze mówiłem, że nie chcę być asystentem. Ale na przykład, jakby mnie poprosił Ken Loach, tobym chętnie podawał mu kawę. Obejrzałem «Kes» w Szkole Filmowej i wiedziałem, że temu człowiekowi chętnie przynosiłbym kawę. Gotowałbym kawę, żeby zrozumieć, jak on to robi" (Krzysztof Kieślowski, Autobiografia, Kraków 2012, s. 34)

Bilety dostępne online oraz w naszych kasach.

 

Nie tylko Krzysztof Kieślowski próbował przeniknąć magię filmów Kena Loacha, reżysera, który jak nikt inny potrafi portretować na ekranie życie prostych, zwyczajnych ludzi. Począwszy od pierwszych produkcji telewizyjnych z początku lat 60., aż po najnowszy „The Old Oak”, brytyjski twórca konsekwentnie walczy za pośrednictwem medium filmowego o prawa osób najbiedniejszych, pozbawianych godności i spychanych na margines społeczeństwa. Niezależnie od tego, czy opowiada o samotnym nastolatku z biednego górniczego miasteczka, starszym mężczyźnie padającym ofiarą wykluczenia technologicznego, irlandzkich bojownikach o wolność czy emigrantach zarobkowych pracujących na czarno w Wielkiej Brytanii, Loach z równą empatią przygląda się ludziom pokrzywdzonym przez system. Jednocześnie, choć reżyser nie krył nigdy swoich ideowych sympatii, jego filmy – dzięki skupieniu się na jednostkowych bohaterach – nigdy nie miały charakteru doraźnych plakatów politycznych. Nazwisko Loacha, który próbował stworzyć w kinie reprezentację codziennej rzeczywistości – w całym jej socjologicznym, językowym i kulturowym zróżnicowaniu – stało się wręcz synonimem kina społecznego najwyższej rangi.

Premiera „The Old Oak” (2023), najnowszego dzieła 87-letniego reżysera, który zapowiada przejście na filmową emeryturę, może stać się punktem wyjścia do refleksji nad całą jego twórczością. Wyjątkowe miejsce Loacha w historii dziesiątej muzy jest niepodważalne. Dość wspomnieć, że aż dwa dzieła artysty – „Wiatr buszujący w jęczmieniu” (2006) i „Ja, Daniel Blake” (2016) – zdobyły Złotą Palmę na festiwalu w Cannes, a legendarny „Kes” (1969) zajął siódme miejsce w rankingu dziesięciu najlepszych filmów brytyjskich zorganizowanym przez Brytyjski Instytut Filmowy w 1999 roku. Współczesne kino społeczne czerpie pełnymi garściami z dorobku reżysera, a inspiracje jego twórczością można znaleźć między innymi u braci Dardenne, Andrei Arnold, Lynne Ramsay, czy Bonga Joon Ho. Pomimo to, duża część filmografii Loacha pozostaje zaskakująco mało znana. Z okazji premiery „The Old Oak” zapraszamy Państwa na wyjątkową, największą jak dotąd w Polsce retrospektywę twórcy, w ramach której pokażemy aż 20 jego filmów, od debiutu kinowego „Czekając na życie” (1967), aż po najnowsze dzieło. Od końca stycznia do końca marca zobaczą Państwo na dużym ekranie nie tylko największe klasyki reżysera, takie jak „Kes”, czy „Riff-Raff” (1991), lecz także obrazy bardzo mało znane w Polsce, np. „Ojczyznę” (1986), czy „Ducha roku 45” (2013). W ramach retrospektywy zapraszamy m.in. na przedpremierowy pokaz „The Old Oak” (26 stycznia), a także na wykład prof. Ewy Mazierskiej, autorki książki „Ken Loach – patrz i walcz” (2002) (11 lutego). Uzupełnieniem przeglądu będzie pokaz 10 ulubionych filmów reżysera, zrealizowanych m.in. przez Miloša Forman, Jean-Luca Godarda i Ingmara Bergmana.

Najnowszy dramat „The Old Oak” świetnie pokazuje, że niezależnie od zmian zachodzących w kinie współczesnym, Ken Loach pozostaje wierny swojemu artystycznemu credo portretowania rzeczywistości społecznej. W trakcie długiej i owocnej kariery, brytyjski reżyser opowiadał między innymi o bezdomności („Cathy Come Home” z 1966), bezrobociu („Wiatr w oczy” z 1993, „Jestem Joe” z 1998, „Ja, Daniel Blake”), opresyjnym działaniu instytucji („Biedroneczko, biedroneczko” z 1994), wyzysku („Nie ma nas w domu” z 2019) i emigracji („Polak potrzebny od zaraz” z 2006, „The Old Oak”). Choć twórca „Kesa” oskarżany bywa o idealizowanie i mityzowanie tzw. prostego człowieka, to jednak nigdy nie obawia się on pokazywać najbardziej drastycznych aspektów życia ludzi z nizin społecznych – przemocy domowej, alkoholizmu czy ksenofobii. Destrukcyjne mechanizmy działania jednostek są jednak przeważnie wyzwalane w kinie Loacha przez dominujący system, który nie tyle sprzyja patologicznym zachowaniom, co wręcz je rodzi. Reżyser wielokrotnie podkreślał, że siłą napędową jego twórczości jest gniew – z powodu poniżenia człowieka, uwiądu instytucji państwowych, nierówności. Dzieła Loacha nie tylko opisują rzeczywistość, ale też ją przekształcają – są szeroko dyskutowane i zdarza się, że wpływają na bieżącą politykę (jak w przypadku „Cathy Come Home”, która wywołała w Wielkiej Brytanii debatę na temat bezdomności).

Powracając do refleksji Krzysztofa Kieślowskiego, warto zapytać, w jaki sposób Loach osiąga tak znakomite rezultaty – oczywiste jest, że sama tematyka nie przesądza jeszcze o wielkości jego kina. Filmy brytyjskiego artysty całkowicie podważają naiwne przekonanie o tym, że realizm jest konwencją prostą i niewymagającą większej inwencji twórców. Wiarygodność takich dzieł, jak „Ja, Daniel Blake” jest w istocie pieczołowicie wypracowywana przez reżysera i jego ekipę. Podstawą filmów Loacha są – jak twierdzi sam twórca – dobre scenariusze poprzedzone solidnym researchem na temat danego zagadnienia. Choć reżyser dość szybko sam porzucił scenariopisarstwo, to jednak zawsze podejmował współpracę z pisarzami obdarzonymi szczególną wrażliwością społeczno-polityczną – z Barrym Hinesem, Jimem Allenem i – od 1996 roku – z Paulem Lavertym.

Dzieła Loacha zawdzięczają swój realizm jednak nie tylko scenariuszom, ale przede wszystkim szczególnej metodzie pracy reżysera. Mało który twórca potrafi skłaniać aktorów do tak naturalnego zachowania przed kamerą, co autor „Riff-Raff”, który bardzo chętnie zatrudnia do filmów amatorów, takich jak David Bradley („Kes”), Dave Johns („Ja, Daniel Blake”), czy Dave Turner („Nie ma nas w domu”, „The Old Oak”). Aby osiągnąć efekt realizmu, reżyser nie prowadzi nigdy długich prób i nie zmusza wykonawców do wkuwania tekstu na pamięć, ale polega na ich spontanicznych reakcjach. Niezwykły autentyzm osiągany jest poza tym w warstwie językowej. W zależności od tego, czy akcja dzieje się w Glasgow, Yorkshire, czy Lancashire słyszymy w kinie Loacha odmienne dialekty – różnorodność jest tak duża, że wiele dzieł reżysera musiało podobno być pokazywanych w Stanach Zjednoczonych z angielskimi napisami. Dbałość o język wydaje się symboliczna – ludzie pozbawieni reprezentacji w mainstreamowej kulturze zostają w filmach twórcy „Whiskey dla aniołów” (2012) upodmiotowieni i zyskują możliwość mówienia własnym głosem.

Również środki audiowizualne podporządkowane są w kinie Loacha budowaniu realizmu. Warto jednak wspomnieć, że kino reżysera przeszło wyraźną ewolucję formalną. Pierwsze, zrealizowane dla BBC dramaty telewizyjne, takie jak „Cathy Come Home”, pełne były eksperymentów formalnych, które przywoływały na myśl postulaty Bertolda Brechta. Dopiero po „Kesie” Loach – pod pewnym wpływem operatora Chrisa Mengesa – zwrócił się ku pozornie przezroczystej formie narracji. Wyznacznikami stylu wizualnego twórcy są naturalne oświetlenie oraz stonowane, często chłodne barwy, mające nie rozpraszać uwagi odbiorcy. Trzeba podkreślić, że choć Loach bardzo mocno akcentuje grupowy charakter pracy nad filmem, to jednak trzyma pieczę nad każdym elementem produkcji. Paradoksalnie, choć twórca „Riff-Raff” dystansuje się do idei kina autorskiego, w opinii krytyków pozostaje jednym z najważniejszych autorów filmowych w historii X Muzy.

Retrospektywa w kinie Iluzjon da Państwu niepowtarzalną szansę prześledzenia twórczości Loacha od samego początku aż do jego najnowszego filmu. Pierwszym dziełem, które zaprezentujemy jest „Czekając na życie”, kinowy debiut Loacha przedstawiający losy młodej kobiety, próbującej wiązać koniec z końcem, kiedy jej mąż trafia do więzienia. Film z 1967 roku jest ciekawym przykładem kina reżysera z okresu, w którym mocno eksperymentował on z formą audiowizualną. Na przeglądzie nie mogło zabraknąć również pierwszego słynnego dzieła Loacha, legendarnego „Kesa”. Opowieść o samotnym nastolatku z górniczego miasteczka, który zaprzyjaźnia się z pustułką, zaliczana jest do najwybitniejszych filmów w historii dziesiątej Muzy.

Lata 70. i 80. nie były łatwym okresem w życiu artysty – wiele projektów Loacha była odrzucanych, a sam twórca przeniósł się w pewnym momencie na grunt kina dokumentalnego. Na przeglądzie pokażemy jedno dzieło reżysera z lat 80. – mało znaną „Ojczyznę” (1986), opowieść o piosenkarzu, dysydencie, który wyjeżdża z NRD, by przeżyć gorzkie rozczarowanie Zachodem.

Najlepszy okres w twórczości Loacha przypada jednak na lata dziewięćdziesiąte i dwutysięczne. Pasmo sukcesów rozpoczyna się wraz z „Tajną placówką” (1990; Nagroda Specjalna Jury w Cannes), thrillerem obnażającym działania brytyjskich służb specjalnych wobec irlandzkiego ruchu niepodległościowego. Najwybitniejsze dzieła Loacha pokazują jednak życie robotników. W Iluzjonie pokażemy „Riff-Raff” (Europejska Nagroda Filmowa dla najlepszego filmu), komediodramat o grupie mężczyzn pracujących na budowie, a także „Wiatr w oczy” (1994; Nagroda Specjalna Jury w Cannes), inspirowaną „Złodziejami rowerów” (1948) opowieść o bezrobotnym mężczyźnie, próbującym zebrać pieniądze na strój do komunii dla swojej córki. Ludziom ze społecznych peryferii poświęcony jest wstrząsający dramat „Biedroneczko, biedroneczko” (1994; Nagroda Jury Ekumenicznego na Berlinale) o kobiecie z przemocowej rodziny, samotnie wychowującej czwórkę dzieci, a także „Jestem Joe” (1998), historia bezrobotnego alkoholika, który próbuje wyjść z nałogu. Tematyka robotnicza powraca też w „Nawigatorach” (2001), komediodramacie pokazującym losy brytyjskich kolejarzy, którzy – po prywatyzacji British Rail – tracą pracę.

W swoich dramat społecznych Loach nie ograniczał się jednak do portretowania życia w Wielkiej Brytanii. W Iluzjonie zobaczymy między innymi rozgrywającą się w czasie wojny domowej w Hiszpanii „Ziemię i wolność” (1995; Nagroda Jury Ekumenicznego w Cannes). Co ciekawe, reżyser skupia się tu nie tyle na walce republikanów z frankistami, co na wewnętrznych konfliktach pojawiających się w ramach antyfaszystowskich organizacji. W „Pieśni Carli” (1996) wprowadzony zostaje z kolei wątek rewolucji nikaraguańskiej, która staje się tłem romansu szkockiego kierowcy i emigrantki z Ameryki Środkowej. „Chleb i róże” (2000) jest natomiast filmem rozgrywającym się w Los Angeles, w środowisku meksykańskich emigrantów – jak łatwo się domyśleć, obraz Miasta Snów radykalnie odbiega w dziele Loacha od tego, który znamy z kina hollywoodzkiego. Na przeglądzie nie mogło zabraknąć również nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes „Wiatru buszującego w jęczmieniu”, rozgrywającego się w latach 20. XX wieku dramatu przedstawiającego irlandzką wojnę domową.

W programie retrospektywy znalazły się również inne filmy Loacha z lat 2000., które były najbardziej płodnym okresem w twórczości artysty. Widzowie będą mieli szanse zobaczyć cieszącą się dużą popularnością „Słodką szesnastkę” (2002; Złota Palma za najlepszy scenariusz, Nagroda Krytyków Europejskiej Akademii Filmowej  - Prix FIPRESCI), historię szkockiego nastolatka, który próbuje zdobyć środki do życia dla siebie i swojej matki. W Iluzjonie pokażemy również inny bardzo wysoko oceniany film Loacha z tego okresu – „Czuły pocałunek” (2004; Nagroda Jury Ekumenicznego na Berlinale), osadzoną w Szkocji historię romansu między irlandzką emigrantką a pakistańskim didżejem. Pokazane zostaną ponadto dwa filmy nowelowe, które współreżyserował Loach. „11.09.01” (2002) to składający się z 11 części dramat, który odnosi się do ataku terrorystycznego na World Trade Center. „Bilety” (2005) to z kolei trzyczęściowy dramat współreżyserowany przez Loacha, Ermanno Olmiego i Abbasa Kiarostamiego, poświęcony pasażerom transeuropejskiej kolei.

Na naszym przeglądzie nie mogło zabraknąć „Polaka potrzebnego od zaraz” (2007), dramatu podejmującego temat wykorzystywania emigrantów pracujących na czarno w Wielkiej Brytanii. Ponieważ filmy Loacha z ostatnich 15 lat miały przeważnie dystrybucję kinową w Polsce, zdecydowaliśmy, że zrezygnujemy z nich i skupimy się na starszych, mniej znanych dziełach. Wyjątkiem jest „Duch roku 45”, mało znany w Polsce dokumentu pokazujący przemiany społeczne w Wielkiej Brytanii po 1945 roku. Zwieńczeniem retrospektywy będzie „The Old Oak”, dramat przedstawiający napiętą relację między mieszkańcami brytyjskiego miasteczka a syryjskimi uchodźcami. Uzupełnieniem retrospektywy będzie pokaz 10 ulubionych filmów Kena Loacha: „Reguł gry” (1939) Jeana Renoira, „Złodziei rowerów” (1948) Vittorio De Siki, "Popiół i diament" (1958) Andrzeja Wajdy, „Do utraty tchu” (1960) Jean-Luca Godarda, „Julesa i Jima” (1962) François Truffauta, „Miłości blondynki” (1965) i „Pali się, moja panno” (1967) Miloša Formana, „Pociągow pod specjalnym nadzorem” (1966) Jiříego Menzel, „Bitwy o Algier” (1966) Gillo Pontecorvo i „Drzewa na saboty” (1978) Ermanno Olmiego. Zapraszamy do kina!

Autor tekstu - Robert Birkholc

Galeria